Top

Czy jest to bezpieczne?
Jakie są plusy, a jakie minusy?
Czy kiedykolwiek korzystałam z tej metody sama?

Chcemy, aby świat był lepszy dzięki podróżom, a podróże bogatsze dzięki relacjom międzyludzkim – tak brzmi motto portalu.

Nasz host zabrał nas na 2 dni do swojej rodziny do Zagory. Spaliśmy wtedy w domu w 40 osób.

Zacznijmy może od genezy powstania witryny internetowej.

Została ona założona w styczniu 2004 roku przez Caseya Fentona pochodzącego z USA. Couchsurfing to dosłownie „surfowanie po kanapach”, czyli darmowe korzystanie z miejsca noclegowego. Na stronie można zaoferować zakwaterowanie lub znaleźć użytkowników oferujących nocleg we własnym domu na całym świecie.

Jak Casey wpadł na pomysł założenia portalu?

W 1999 pojechał on sam na Islandię i szukając taniego noclegu napisał do blisko 2000 przypadkowych studentów z z Uniwersytetu Islandzkiego z pytaniem, czy mógłby się u nich zatrzymać na kilka dni. W odpowiedzi otrzymał ponad 50 zaproszeń. Po powrocie do rodzinnego Bostonu postanowił stworzyć projekt, który dał początek witrynie internetowej. 

Fez, Maroko. Cankat i ja spaliśmy wtedy 3 noce w jednopokojowym mieszkaniu w 6 osób.

Moje doświadczenie.

Pierwszy raz skorzystałam z tej opcji w 2013 roku, będąc na Erasmusie w Genui. Koleżanka zaproponowała mi, żebyśmy pojechały do Londynu, bo znalazła bilety w cenie 28 euro w obie strony. Ja nie byłam chętna, bo jest to drogie miasto, które odwiedziłam już kilka razy. Nie bardzo też dysponowałam budżetem w tamtym czasie, bo miałam zaplanowany wyjazd na do Paryża, Amsterdamu, na Sardynię i Sycylię. Po czy zadzwoniła ona do mnie ponownie za kilka dni z informacją: Założyłam konto na couchsurfingu i mamy hosta! – Na czym? Kogo? Nie wiem o czy mówisz? (W tamtym momencie nie było to tak rozpowszechnione w Polsce i nie miałam pojęcia o istnieniu tego portalu.) – Będziemy spać w centrum Londynu za free, jedziemy za 2 tygodnie! Kupuj bilety! Tak też zrobiłyśmy.

Trafiłyśmy wtedy na Anglika w średnim wieku, który mieszkał w przeuroczym domku szeregowym przy samym metrze i traktował nas jak swoich gości – odebrał z lotniska, kupił pączki i soki pomarańczowe, bo stwierdził, że na pewno jesteśmy głodne po podróży, codziennie robił śniadania, po pracy jeździliśmy z nim w jego ulubione spoty, znane tylko lokalnym mieszkańcom. Był to mój czwarty raz w Londynie i zdecydowanie najlepszy. Zobaczyłam wtedy miasto z zupełnie innej perspektywy i od tej pory nie chciałam już podróżować w inny sposób.

Oczywiście, ani moim rodzicom, ani chłopakowi to się nie podobało. (Ty chyba na głowę upadłaś? U obcych ludzi będziesz spała? Ty sobie zdajesz sprawę jakie mogą być tego konsekwencje? A jak coś Ci się stanie? Ja nie chcę tego słuchać! Ty jesteś nienormalna dziewczyno! My Ci damy pieniądze na hotel, tylko Ty postępuj rozsądnie!) Sęk w tym, że ja nie chciałam spać w hotelu. Nie lubię tego. Mama cały czas namawiała mnie na to, żebym wynajęła sobie jakiś pokój, ale z czasem się przyzwyczaiła i zaakceptowała fakt, że jej córka jest indywidualistką i żyje według własnych schematów. Najgorsza reakcja była na mój couchsurfing w Maroko – cała rodzina, chłopak i wszystkie koleżanki uznały, że zwariowałam, wydzwaniali do mnie co kilka godzin czy żyję, ale dla mnie to był jeden z najlepszych wyjazdów w życiu. I to wszystko dzięki wielodzietnej rodzinie, którą wtedy poznałam.

Na chwilę obecną podróżowałam w ten sposób około 40 razy w 8 krajach na 4 kontynentach.

Plantacje arbuzów w Zagorze, Maroko. Na zdjęciu rodzina, u której spałam przez kilka dni. 

Należy pamiętać, że nie jest to jedynie darmowy nocleg, a sposób podróżowania i integrowania się z lokalną społecznością. Nie traktujmy domu hosta jak kwatery, w którym śpimy za darmo. Ja zawsze przywożę prezenty. Jak mieszkam akurat w Polsce to kupuję 100 ml wódeczki w różnych smakach, tzw. małpki (obcokrajowcy je kochają), małe ptasie mleczka, krówki lub kabanosy. Mieszkając we Włoszech przywoziłam magnesy, breloczki do kluczy lub parmezan. Zawsze też staram się chociaż raz przygotować kolację, zmywam po posiłkach oraz kupuję wino na wieczór. Jest to społeczność, która opiera się na wzajemnym zaufaniu. Pamiętajmy, że osoby goszczące mają dużo więcej do stracenia. Niejednokrotnie dostałam klucze do mieszkania pierwszego dnia, gdzie lokatorzy mieli dorobek swojego życia. Zdarzyło mi się też, że w San Diego w USA pewna dziewczyna wyjechała na weekend do swojego partnera i zostawiła mi swoje mieszkanie, bo uznała, że mam piękny uśmiech i dobrze mi z oczu patrzy. W Chicago host, który był po kilku piwach, postanowił pożyczyć mi samochód, żebym pojechała na kilka dni z koleżankami do Kanady. W Marrakeschu spałam na couchsurfingu w hostelu, bo nasz host był tam managerem. Miałam wiele zabawnych i niecodziennych historii, które opiszę innym razem.

Plusy:

  • darmowy nocleg, a co za tym idzie oszczędność, 
  • kontakt z językiem, 
  • możliwość poznania innych kultur, 
  • poznanie miasta od lokalnej strony, 
  • możliwość zobaczenia miejsca, którego być może nigdy byśmy nie odwiedzili, 
  • nowe znajomości. 

Minusy:

Brak. Chociaż może jest jeden. Czasem jestem zmęczeni i nie chcemy się integrować, po całym dniu chodzenia mamy ochotę położyć się w łóżku i posłuchać muzyki, a w przypadku couchsurfingu jest to trochę niegrzeczne, bo host zazwyczaj chce nas poznać, dowiedzieć się więcej o naszych zainteresowaniach, czy kulturze.

Czy kiedykolwiek czułam się skrępowana, śpiąc w domu u obcej osoby?

To może być w jakimś stopniu dyskomfort. Ja nie jestem typem osoby wstydliwej. Uważam, że jest to tak otwarta i nastawiona na integrację społeczność, że często mam wrażenie jakbym znała te osoby od lat. Wszystko zależy od naszej i gospodarza osobowości. We Francji miałam dosyć mieszane odczucia do 3 różnych osób, u których spałam. We Włoszech zawsze było super – gotowaliśmy wspólnie, wychodziliśmy na imprezy, piliśmy dużo wina. Na 15 hostów każdy był przesympatyczny i z niektórymi z nich mam kontakt po dziś dzień. Jeden nawet odwiedził mnie w Warszawie.  

W jakich krajach korzystałam z couchsurfingu?

  • Włochy 
  • Wielka Brytania 
  • Francja 
  • Hiszpania 
  • Stany Zjednoczone 
  • Malezja 
  • Maroko 
  • Polska 

Bezpieczeństwo.

Moim zdaniem jest to bardzo bezpieczny sposób podróżowania. I nie piszę tego tylko dlatego, że czyta to moja rodzina i nie chcę, żeby się martwili o mnie. Każdy gospodarz jest zweryfikowany, posiada opinię od innych użytkowników. Po pobycie piszemy sobie nawzajem komentarz, który jest do wglądu dla innych konsumentów.   Poniżej zamieszczam kilka moich opinii z portalu, żebyście mogli zobaczyć jak to wygląda.

Czy kiedykolwiek byłam na couchsurfingu sama?

Tak i było super! Nie będę ukrywać, że 90% osób na tym portalu to osobnicy płci męskiej, ale nigdy w życiu, powtarzam NIGDY, nie zdarzyły mi się dwuznaczne sytuacje. Jedynie dwa razy po powrocie do domu dwóch chłopaków atakowało mnie wiadomościami. Ja też na wstępie zawsze mówię, że jestem w związku.   Za dwa tygodnie planuję zwiedzić tak całą Północną Hiszpanię (Kraj Basków, Kantabrię, Asturias i Galicję). Moim zdaniem to najlepszy sposób na podróże solo. Ja jestem duszą towarzystwa i zanudziłabym się będąc przez 10 dni sama w hotelu i nie mając do kogo się odezwać.

Amerykanka Charlsey i siostra naszego hosta Jawada w Zagora, Maroco.

Należy pamiętać, że couchsurfing jest dla towarzyskich, tolerancyjnych i otwartych ludzi. Dla tych, którzy ciekawi są poznać świat, lubią rozmawiać i spędzać czas z innymi. Typy samotnika i osoby nieśmiałe się w tym nie odnajdą.   W najbliższym czasie planuję napisać post, o tym jak efektywnie szukać noclegu – jak uzupełnić profil, co napisać w zapytaniu do hosta itp. Nieskromnie powiem, że jestem w tym bardzo dobra. Niejednokrotnie słyszałam od gospodarza, że już od dłuższego czasu nie gości on nikogo, ale po mojej wiadomości postanowił mnie przenocować. Udało mi się znaleźć zakwaterowanie w Nowym Jorku, gdzie każdy mówił, że jest to niemożliwe.   Zachęcam wszystkich do zalogowania się na stronie www.couchsurfing.com.

napisz komentarz